„Prawdziwe” Kobido, czy nie kobido
Czyli o mojej MANUALNEJ TERAPII LIFTINGUJĄCEJ.
Kobido – masaż, który zdobył serca tysięcy, stając się synonimem luksusu i harmonii. Jego korzenie sięgają starożytnej Japonii, a renoma jako jednej z najstarszych technik masażu twarzy jest niezaprzeczalna. Ale czy wierność tradycji to jedyna słuszna droga?
Współczesna nauka o anatomii i fizjologii otwiera przed nami nieznane niegdyś, nowe możliwości. Organizm ludzki to niekończąca się opowieść. Ograniczając się tylko do klasycznych ruchów mam poczucie, jakby ktoś założył mi klapki na oczy i związał ręce. A ja ze wszystkich sił chę i mogę sięgnąć głębiej, by uzyskać bardziej spektakularne efekty.
Moja manualna terapia liftingująca to hołd dla tradycji, mądrości wieków okraszona najnowszą wiedzą o fizjologii tkanek ludzkich . To odpowiedź na potrzeby współczesnego człowieka – intensywna, wielopoziomowa i przede wszystkim skuteczna. Skoro możemy wykorzystać narzędzia oferowane przez współczesną naukę, dlaczego mielibyśmy nie pójść o krok dalej, zamiast polegać wyłącznie na technikach powielanych od lat?
By powstała SKUTECZNA terapia , która nie tylko jest modnym masażem, czy spektakularnym widowiskiem, ale przede wszystkim złagodzi, lub zniweluje napięcia mięśniowe, należy uzbroić się w wielodziedzinową wiedzę. Należy rozróżnić procesy zachodzące w danych tkankach, aby rozpoznać z czym walczymy a co wspieramy!
Masaż to nie tylko znajomość mięśni wyrazowych twarzy. To złożona struktura obejmująca układ neurologiczny, limfatyczny, mięśniowy i krwionośny. Każdy z nich odgrywa niebagatelną rolę w kształtowaniu napięć w ciele- w naszym przypadku- w twarzy i każdy z nich wskazuje drogę ku uzdrowieniu spracowanych tkanek.
NEUROLOGIA – stres- aktywuje układ współczulny rozpoczynając kaskadę reakcji „uciekaj albo walcz”. Bodziec aktywuje ciałko migdałowate, ono wysyła sygnał do podwzgórza, a tam już następuje „sterowanie” impulsami nerwowymi. Wzrasta poziom kortyzolu, który wspomaga napięcia mięśniowe- przygotowując organizm do obrony
o ile sytuacja jest jednorazowa, organizm sam sobie radzi z rozładowaniem tej kaskady. Jeśli natomiast bodźce stresowe się powtarzają, przedłużają- dochodzi to wzmożonego i przewlekłego napięcia mięśni, także mimicznych, a one ciągną za sobą ogromne konsekwencje….
FIZJOLOGIA -napięte mięśnie tworzą blokady w mięśniu i powięziach, zaburzają prawidłowy przepływ limfy, tworząc zastoje. Skutecznie blokują także dostarczanie substancji odżywczych w procesie mikroodżywiania. Zastoje, niedożywione komórki, zablokowane zakończenia nerwowe doprowadzają do przewlekłych bólów głowy, migren czy bruksizmu. Nadmierny ból zwiększa napięcie…
Jak zatem zatrzymać tę samonakręcająca się machinę?
ANATOMIA tutaj nie wystarczy wyuczona sekwencja ruchów. By rozluźnić, zdrenować, odżywić i ukoić- konieczna jest znajomość tkanek oraz ich funkcjonowania.
MANUALNA TERAPIA TWARZY to przede wszystkim praca z tkankami na różnych poziomach.
techniki powierzchowne – wyciszają układ nerwowy, stymulują przepływ krwi i limfy- drenując, dotleniając i odżywiając komórki.
praca z powięzią – wspiera mobilizację i ruchomość tkanek ułatwiając „odblokowanie” napięć mięśniowych
głębokie techniki pozwalają na pracę ze stawem skroniowo-żuchwowym, czy przyczepami przyporylicznymi. Rozluźniając i zwiększając mobilność mięśni, pozwalając im przywrócić utracone przez długotrwałe napięcia funkcje
akupresura i techniki oddechowe wspierają obniżenie poziomu kortyzolu, wyzwala endorfiny przechodząc płynnie z „uciekaj i walcz” w „odpocznij i traw”
Takie spektrum wiedzy i umiejętność doboru technik pozwala dostosować działania terapeutyczne tkanek do ich indywidualnych potrzeb.
To właśnie kilkunastoletnie doświadczenie w pracy z ciałem, ciągłe podnoszenie kompetencji, studiowanie atlasów anatomicznych i wyszukiwanie badań naukowych pozwalają mi na takie „czucie tkanek” i taką swobodę pracy z nimi.